Dystans wenecki

Drukuj

W sporze o Trybunał Konstytucyjny potrzebny jest dystans, spojrzenie z boku i z nowej perspektywy. Taką okazję daje najbliższe posiedzenie Komisji Weneckiej. Kontrapunktem nie jest samo miejsce spotkania, Scuola Grande di San Giovanni Evangelista, chociaż mogłoby być - są w nim zapisane wzloty i upadki Republiki Weneckiej, jednego z barwniejszych epizodów historii Europy. Historia budowli sięga XII wieku, lecz towarzysząca Komisji Weneckiej nadzieja, że odwołanie się do prawa bywa najlepszym wyjściem z sytuacji konfliktowych, z gorących politycznych sporów - również.

Dwudniowe posiedzenie Komisji rozpocznie się jutro, 11 marca , o godzinie 9,00. Przyjęcie opinii w sprawie zmian w ustawodawstwie dotyczącym Trybunału Konstytucyjnego w Polsce przewidziane jest w punkcie 11-tym, tuż po zakończeniu dyskusji o zmianach w konstytucji Francji zaproponowanych przez prezydenta Hollande’a w związku z przedłużeniem stanu wyjątkowego po zamachach w Paryżu, a przed dyskusją nad opinią na temat zmian w prawie Federacji Rosyjskiej dotyczących , nomen omen, Sądu Konstytucyjnego Federacji Rosyjskiej. W planie Komisja ma na dwa dni 27 punktów porządku dziennego, terytorialnie związanych min. z Chorwacją, Bośnią i Hercegowiną, Albanią, Grecją, Turcją, Macedonią i Armenią. W punkcie 8., tuż przed pierwszą przerwą kawową, Komisja wysłucha sprawozdania z przebiegu sprawy Rywin kontra Polska, zapoczątkowanej pozwem producenta filmowego, w którym twierdzi on, że Polska naruszyła jego prawa podstawowe m.in. stawiając go przed Komisją Śledczą Sejmu RP. Państwa i obywatele są równymi wobec prawa podmiotami, a Komisja Wenecka bywa dla wielu z nich ostatnią deską ratunku. W swojej dotychczasowej pracy Europejska Komisja na rzecz Demokracji przez Prawo (przypomnijmy – organ doradczy Rady Europy, obszar jej działań obejmuje trzy dziedziny: instytucje demokratyczne i prawa podstawowe, wymiar sprawiedliwości w wymiarze zwykłym i konstytucyjnym oraz prawo wyborcze, referendalne i dotyczące partii politycznych) wydała od 1990 roku prawie 500 opinii różnie przyjmowanych przez ich wnioskodawców i adresatów.

Osobliwości współpracy. Przykład Ukraiński.

Rok 2015 był w Komisji Weneckiej rokiem Ukrainy. Podczas październikowej sesji Komisja rozpatrywała na wniosek ukraińskich władz cztery projekty ustaw: reformy sądów , o finansowaniu partii politycznych , specjalnego statusu Donbasu, a także prawo o lustracji. Tempo pracy było tak duże, że eksperci Komisji pracowali po godzinach, będąc w kontakcie telefonicznym i via skype z ukraińskimi urzędnikami. Tak duże zainteresowanie ze strony instytucji europejskich, w tym Komisji Weneckiej, jest zupełnie zrozumiałe. Europa stara się robić wszystko, by Ukraina wyszła z kryzysu, szczególnie z kryzysu prawa. Władze Ukrainy bardzo chętnie przekazują Komisji Weneckiej projekty ustaw, jednak opinie o nich wprowadzają bardzo wstrzemięźliwie, często wybiórczo, manipulują akcentami ogłaszając na przykład, że ”Komisja Wenecka dała zielone światło dla dekomunizacji” i unikając niuansów. „Postępowanie władz Ukrainy świadczy o tym, że nadal nie potrafi ona postępować w zgodzie z regułami państwa prawnego i europejskimi standardami” – komentuje doświadczenia z 2015 roku doktor Wołodymyr Pilipienko, przedstawiciel Ukrainy w Komisji Weneckiej. Skandalem między rządem Ukrainy i Komisją Wenecką zakończyła się lustracja, w tym lustracja sędziów. Przewodniczący Komisji Weneckiej Gianni Buquicchio wezwał rząd do wstrzymania ustawy i wprowadzenia korekt zgodnych ze standardami Rady Europy. Okazało się, że ustawa od początku została źle napisana i w rezultacie wstrzymała proces lustracji, zwłaszcza skorumpowanych sędziów. Rząd zaproponował, by zmiany do ustawy wprowadził Sąd Konstytucyjny, ten jednak stanął w obronie korporacyjnych interesów i z wprowadzeniem zmian się nie śpieszy. Rekomendacje Komisji Weneckiej dotyczyły też ustawy o ustroju sądów. Kijów się z nimi formalnie zgodził, ale wbrew nim zwiększył pełnomocnictwa prezydenta w powoływaniu sędziów i ograniczył w tej kwestii rolę samorządu sędziowskiego i parlamentu. Ukraińskie władze często zasłaniają się opinią Komisji Weneckiej, jej rekomendacje traktują jako alibi dla realizacji „małych sektorowych polityk”. Dosyć swobodną interpretacją rekomendacji Komisji władze uzasadniały zwolnienie grupy najmłodszych sędziów jako odpowiedź na popularny w społeczeństwie postulat lustracji całego sędziowskiego środowiska. Nie zostały też wprowadzone w życie rekomendacje Komisji Weneckiej do ustawy o finansowaniu partii politycznych. Sprawozdawcy Komisji stwierdzili, że proponowane rozwiązania są z punktu widzenia budżetu państwa niezwykle rozrzutne. Deputowani zwiększyli dotację dla partii politycznych o 100%.

„Ukraina wykonuje rekomendacje Komisji Weneckiej kierując się własnymi interesami, a ściślej – interesami obozu władzy” – twierdzi doktor Wołodymyr Pilipienko – „i wykorzystuje autorytet Komisji Weneckiej tak, jak jest to jej wygodne.” Mimo wszystko Ukraina ma w Komisji Weneckiej jeszcze nie nadszarpnięty kredyt zaufania, co oczywiście może ulec zmianie.

Podobne podejście do Komisji Weneckiej mają Węgrzy, którzy dość ryzykowne projekty zmian ustrojowych ucierali wspólnie z jej ekspertami. Zdecydowana większość państw tak właśnie układa swoją współpracę z Komisją. „Nawet Chiny, zirytowane opiniami o naruszaniu praw człowieka, z czasem zmieniły swoją retorykę wobec niej” – przypomina profesor Roman Wieruszewski z PAN. Dzisiaj w roli ostrego krytyka Komisji Weneckiej najczęściej występuje Rosja, np. kwestionując jej prawo do zajmowania się aneksją Krymu. Zarzut upolitycznienia działań Komisji Weneckiej , podobnie jak i innych instytucji europejskich, nie jest na Kremlu oryginalny, ma swoją sowiecką tradycję.

Kierując w tym tygodniu uwagę na Wenecję nie zapominajmy też o zaletach śródziemnomorskiej kuchni, fundamencie kultury dialogu. Ona też łagodzi obyczaje i jest bardzo wymagająca.

Wiesław W. Romanowski

Czytaj również